+48 737 180 180 | Bezpłatna konsultacja 24/7

Bezpieczeństwo biznesu

Jak ustalić, czy wspólnik prowadzi rozmowy z klientami i kontrahentami przeciwko interesowi spółki?

Autor: Dawid Kuciel 9 min czytania

Jak ustalić, czy wspólnik podważa firmę w rozmowach z klientami, przejmuje kontrakty lub nakłania kontrahentów do zakończenia współpracy

Jak ustalić, czy wspólnik prowadzi rozmowy z klientami i kontrahentami przeciwko interesowi spółki?

Klient dzwoni do spółki i informuje, że otrzymał niepokojące wiadomości od jednego ze wspólników.

Usłyszał, że firma może mieć problemy finansowe. Że drugi wspólnik nie kontroluje sytuacji. Że umowy mogą nie zostać wykonane. Że bezpieczniej będzie wstrzymać zamówienie albo poczekać na ofertę nowego podmiotu.

Wspólnik wyjaśnia, że chronił klienta przed ryzykiem.

Druga strona twierdzi, że celowo niszczył zaufanie do firmy.

W tego rodzaju sprawie najtrudniejsze jest odróżnienie uczciwej komunikacji kryzysowej od działania ukierunkowanego na osłabienie spółki i przejęcie jej relacji handlowych.

Nie każda rozmowa o problemach przedsiębiorstwa jest działaniem przeciwko jego interesowi. Wspólnik albo członek zarządu może być zobowiązany do poinformowania klienta o okolicznościach wpływających na wykonanie kontraktu.

Znaczenie ma jednak to, czy przekazywane informacje były prawdziwe, pełne i przedstawiane w interesie spółki, czy też służyły wywołaniu nieufności i przygotowaniu klienta na współpracę z innym podmiotem.

Klient nie jest własnością spółki

Punktem wyjścia musi być założenie, że kontrahent ma prawo wyboru.

Może zakończyć współpracę, negocjować z konkurencją i zmienić dostawcę. Sam fakt, że klient odszedł po rozmowie ze wspólnikiem, nie dowodzi jeszcze naruszenia.

Trzeba ustalić, co dokładnie zostało powiedziane, jaki był cel rozmowy i jakie działania nastąpiły później.

Szczególnego znaczenia nabiera sytuacja, w której wspólnik najpierw podważa zdolność spółki do realizacji umowy, a następnie sam przedstawia klientowi ofertę innego podmiotu. Jeżeli nowy kontrahent jest z nim powiązany, a oferta korzysta z niepublicznej wiedzy o cenach i oczekiwaniach klienta, rozmowa przestaje być zwykłą wymianą informacji.

Granica pomiędzy ostrzeżeniem a nakłanianiem do zerwania umowy

Prawo nie zabrania klientowi zakończenia współpracy ani konkurentowi przedstawienia lepszej oferty.

Art. 12 ust. 2 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji obejmuje jednak nakłanianie klientów lub innych osób do rozwiązania umowy, jej niewykonania albo nienależytego wykonania w celu uzyskania korzyści dla siebie lub osoby trzeciej albo szkodzenia przedsiębiorcy.

W praktyce nie wystarczy zatem wykazać samego kontaktu.

Konieczne jest ustalenie jego treści, intencji możliwej do wyprowadzenia z całego zachowania oraz związku z późniejszym rozwiązaniem albo niewykonaniem umowy.

Jeżeli wspólnik informuje klienta, że spółka nie będzie mogła wykonać kontraktu, a rzeczywiście doszło do utraty kluczowej licencji, jego zachowanie może być uzasadnione.

Jeżeli jednak przedstawia nieprawdziwą informację o niewypłacalności, mimo że zna rzeczywistą sytuację firmy, a następnie kieruje klienta do własnego podmiotu, ocena jest zupełnie inna.

Rozmowy przeciwko spółce często nie dotyczą wprost odejścia klienta

Wspólnik nie musi powiedzieć: „Rozwiąż umowę i przejdź do mojej firmy.”

Znacznie częściej najpierw osłabia zaufanie.

Może sugerować, że w przedsiębiorstwie panuje chaos, drugi wspólnik jest niekompetentny, pracownicy odejdą, projekt zostanie przerwany albo spółka wkrótce straci płynność.

Każda informacja może zostać przedstawiona jako prywatna troska o klienta.

Dopiero powtarzalność rozmów i późniejsze działania pokazują, czy był to przypadkowy komentarz, czy zaplanowany proces.

Art. 14 ust. 1 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji uznaje za czyn nieuczciwej konkurencji rozpowszechnianie nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd informacji o przedsiębiorcy albo przedsiębiorstwie, gdy służy ono uzyskaniu korzyści lub wyrządzeniu szkody. Przepis wskazuje wprost informacje dotyczące między innymi osób kierujących przedsiębiorstwem, usług, cen oraz sytuacji gospodarczej i prawnej.

Dlatego w sprawie nie wystarczy stwierdzenie, że wspólnik „źle mówił o firmie”.

Trzeba odtworzyć konkretne sformułowania oraz sprawdzić, czy były prawdziwe i jaki skutek wywołały.

Najtrudniejszym dowodem jest treść rozmowy

Spotkanie w restauracji albo biurze klienta można czasem udokumentować.

Znacznie trudniej ustalić, co zostało podczas niego powiedziane.

Trzeba opierać się na legalnych źródłach: relacji uczestnika, późniejszych wiadomościach, notatkach, e-mailach, zachowaniu stron i konsekwencjach rozmowy.

Klient może potwierdzić, że wspólnik przekazał mu konkretną informację. Jego relacja powinna zostać zapisana możliwie dokładnie, bez sugerowania odpowiedzi.

Należy zapytać nie tylko, czy wspólnik namawiał do odejścia, ale również: jak rozpoczęła się rozmowa, kto zaproponował spotkanie, jakich słów użyto, czy wskazano nowy podmiot, czy przedstawiono ofertę, czy rozmówca znał warunki obowiązującej umowy oraz czy prosił o nieinformowanie pozostałych osób w spółce.

Wartość ma relacja szczegółowa i możliwa do porównania z innymi materiałami.

Chronologia pozwala zrozumieć prawdziwy cel rozmów

Pojedynczy kontakt z klientem może być normalnym elementem pracy wspólnika.

Schemat staje się widoczny dopiero po zestawieniu zdarzeń.

Najpierw wspólnik pobiera raport obejmujący terminy zakończenia umów. Następnie spotyka się z kilkoma klientami bez udziału dotychczasowych opiekunów. Klienci otrzymują informacje o problemach spółki. Wkrótce składają wypowiedzenia, a następnie podpisują umowy z nowym podmiotem powiązanym ze wspólnikiem.

W takim układzie nie ocenia się osobno każdego spotkania. Analizuje się cały proces.

Chronologia powinna pokazywać datę pozyskania informacji, kontakt z klientem, treść późniejszych wiadomości, wypowiedzenie, ofertę konkurenta i rozpoczęcie nowej współpracy.

Wiedza o warunkach klienta może wskazywać na wykorzystanie informacji spółki

Nowy podmiot może przedstawić ofertę idealnie dopasowaną do klienta.

Sama atrakcyjna cena nie dowodzi wykorzystania tajemnicy przedsiębiorstwa. Konkurencja może znać rynek i prawidłowo przewidzieć oczekiwania kontrahenta.

Znaczenie ma jednak to, czy oferta odpowiada informacjom, które nie były publiczne: indywidualnym rabatom, marży spółki, budżetowi klienta, terminowi wygaśnięcia umowy albo problemom ujawnionym wyłącznie dotychczasowemu dostawcy.

Jeżeli nowa oferta korzysta z takich informacji, trzeba ustalić, kto miał do nich dostęp i czy przedsiębiorstwo rzeczywiście je chroniło. Dopiero wtedy można analizować naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa na gruncie art. 11 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

Wspólnik może działać również przez pracowników

Nie zawsze osobiście kontaktuje się z klientami.

Może wydawać polecenia handlowcom, aby przekazywali określoną narrację. Może organizować spotkania bez drugiego wspólnika, przygotowywać prywatne zestawienia albo prosić pracownika o przeniesienie korespondencji na inny kanał.

W takiej sytuacji trzeba sprawdzić, czy pracownik działał w przekonaniu, że realizuje zwykłą strategię spółki, czy wiedział, że pomaga wspólnikowi budować relacje dla innego podmiotu.

Relacje pracowników muszą zostać zestawione z dokumentami i zachowaniem stron. W konflikcie wspólników część zespołu może być emocjonalnie zaangażowana, a informacje przekazywane przez pracowników bywają niepełne.

Profesjonalna analiza nie powinna opierać się na jednej anonimowej wypowiedzi.

Kontakty z dostawcami mogą być równie groźne jak rozmowy z klientami

Wspólnik może osłabić przedsiębiorstwo nie tylko poprzez przejmowanie sprzedaży.

Może nakłaniać kluczowego dostawcę do wstrzymania dostaw, zmiany warunków płatności albo wypowiedzenia umowy. Może przekazywać bankowi lub finansującemu niepełny obraz sytuacji, wywołując ograniczenie finansowania. Może sugerować podwykonawcom, że spółka nie zapłaci za kolejne zlecenia.

Celem nie zawsze jest bezpośrednie przeniesienie kontraktu.

Czasem chodzi o wywołanie kryzysu, który obniży wartość firmy i ułatwi przejęcie kontroli.

W takiej sprawie należy ustalić, czy działania różnych kontrahentów rozpoczęły się w podobnym czasie i czy wszyscy wcześniej kontaktowali się z tą samą osobą.

Rozpowszechnianie informacji prawdziwych również wymaga analizy

Nie każda prawdziwa informacja powinna być bez ograniczeń przekazywana klientom.

Spółka może znajdować się w konflikcie właścicielskim, ale nie oznacza to automatycznie, że nie wykona umów. Ujawnianie klientom wewnętrznych sporów może samo w sobie naruszać interes przedsiębiorstwa, zwłaszcza gdy wspólnik albo członek zarządu wykorzystuje informacje wyłącznie w celu osłabienia drugiej strony.

Nie można jednak automatycznie zastosować przepisów dotyczących fałszywych wiadomości, jeżeli informacja była prawdziwa.

Kancelaria musi wtedy ocenić obowiązek lojalności, postanowienia umowy spółki, zakres kompetencji oraz gospodarcze uzasadnienie komunikacji.

Jeżeli wspólnik jest również członkiem zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, art. 209¹ § 1 Kodeksu spółek handlowych nakłada na niego obowiązek lojalności wobec spółki, natomiast § 2 zakazuje ujawniania jej tajemnic również po wygaśnięciu mandatu.

Rozpowszechnianie informacji prawdziwych również wymaga analizy

Modelowy przykład sprawy

Spółka realizuje wieloletnie umowy dla sieci handlowych. Jeden ze wspólników odpowiada za kluczowych klientów i pozostaje jednocześnie członkiem zarządu.

Po zaostrzeniu konfliktu trzech klientów niespodziewanie składa wypowiedzenia. Każdy powołuje się na ryzyko problemów operacyjnych i możliwe odejście zespołu.

Wspólnik twierdzi, że nie prowadził rozmów przeciwko spółce.

Ustalenia pokazują jednak, że przed wypowiedzeniami spotykał się osobno z przedstawicielami wszystkich trzech klientów. Po spotkaniach wysyłał im prezentację nowego podmiotu, którego formalnym właścicielem był jego współpracownik.

W prezentacji znajdowały się ceny odpowiadające indywidualnym warunkom umów. Jeden z klientów potwierdził, że wspólnik sugerował, iż dotychczasowa spółka utraci większość zespołu, choć w tym czasie żaden pracownik nie złożył jeszcze wypowiedzenia.

Kilka tygodni później część pracowników przeszła do nowej firmy, która rozpoczęła realizację kontraktów.

Raport nie powinien stwierdzać: „Wspólnik oszukał klientów i wyprowadził kontrakty.”

Może natomiast wskazać:

„Przed rozwiązaniem umów wspólnik odbył poza oficjalnym obiegiem spotkania z przedstawicielami trzech klientów. Podczas co najmniej jednego spotkania przekazał informację o planowanym odejściu zespołu, która w tym czasie nie znajdowała potwierdzenia w złożonych wypowiedzeniach. Następnie przedstawił ofertę podmiotu powiązanego z osobą pozostającą z nim w stałej współpracy. Po wypowiedzeniu umów kontrakty zostały przejęte przez ten podmiot.”

Taki materiał pozwala kancelarii ocenić znaczenie zachowań bez zastępowania analizy prawnej kategoryczną oceną detektywa.

Rola działań terenowych

Obserwacja może potwierdzić, że wspólnik regularnie spotyka się z określonymi klientami albo uczestniczy w działalności nowego podmiotu.

Nie ujawni jednak treści rozmów.

Dlatego materiał terenowy musi być zestawiony z dokumentami, relacjami klientów, wiadomościami i późniejszymi decyzjami.

Zdjęcie ze spotkania jest wartościowe, gdy pozwala potwierdzić zdarzenie, któremu wspólnik zaprzeczał. Nie powinno być przedstawiane jako dowód na to, co zostało powiedziane przy stole.

Jak powinien wyglądać raport

Raport powinien rekonstruować relację z każdym klientem oddzielnie, a następnie pokazywać wspólny schemat.

Powinien wskazywać historię współpracy, datę i inicjatora kontaktu, ustaloną treść komunikacji, późniejsze działania klienta oraz związek wspólnika z podmiotem, który przejął kontrakt.

Istotne jest również opisanie innych możliwych przyczyn odejścia. Jeżeli klienci wcześniej składali reklamacje albo negocjowali z konkurencją, fakt ten musi znaleźć się w raporcie.

Celem nie jest stworzenie materiału jednostronnego.

Celem jest odpowiedź na pytanie, czy działania wspólnika rzeczywiście wpłynęły na decyzje klientów i czy były podejmowane w interesie spółki, czy przeciwko niemu.

Komentarz Dawida Kuciela

Klient może odejść z wielu powodów.

Dlatego nie wystarczy pokazać, że przed wypowiedzeniem spotkał się ze wspólnikiem.

Muszę ustalić, co stało się później. Czy klient otrzymał ofertę innego podmiotu Czy nowa firma znała jego niepubliczne warunki Czy wspólnik przekazywał prawdziwe informacje Czy ten sam schemat wystąpił u kilku kontrahentów

Dopiero gdy kolejne elementy zaczynają się powtarzać, można zobaczyć, że nie były to niezależne rozmowy, lecz zaplanowany proces.

Podsumowanie

Ustalenie, czy wspólnik prowadzi rozmowy przeciwko interesowi spółki, wymaga czegoś więcej niż udokumentowanie spotkania.

Trzeba połączyć treść komunikacji, jej prawdziwość, cel, późniejszą decyzję klienta i ewentualną korzyść uzyskaną przez wspólnika albo podmiot z nim powiązany.

Najsilniejszy materiał powstaje wtedy, gdy niezależne relacje klientów, dokumenty, chronologia i faktyczne przejęcie kontraktów pokazują ten sam mechanizm.

Powiązane materiały

Jeżeli ten temat dotyczy Twojej sytuacji, zobacz również:

KONIEC MATERIAŁU
Potrzebujesz przełożyć ten temat na konkretną sprawę?

Artykuł porządkuje zagadnienie. Zakres działań zawsze powinien wynikać z celu, dostępnych informacji i realnej sytuacji klienta.

Autor i odpowiedzialność za treść

Praktyka detektywistyczna zamiast anonimowego poradnika.

Materiały w Bazie Wiedzy DKDetektyw powstają na podstawie doświadczenia zawodowego, analizy źródeł i praktyki prowadzenia spraw. Przy zagadnieniach prawnych, proceduralnych i technicznych treść powinna być czytana w kontekście konkretnego stanu faktycznego.

DOŚWIADCZENIEod 2012 roku LICENCJA DETEKTYWA000 1961 WPIS DZIAŁALNOŚCIRD-113/2018 AUTOR4 książek