+48 737 180 180 | Bezpłatna konsultacja 24/7

Drugie Śledztwo i sprawy karne

Przyczyna śmierci a obrażenia - kiedy dokumentacja nie pasuje do wersji zdarzenia?

Autor: Dawid Kuciel 9 min czytania

Co zrobić, gdy obrażenia opisane w sekcji zwłok nie pasują do oficjalnej wersji zdarzenia Wyjaśniamy znaczenie mechanizmu obrażeń, miejsca, chronologii i opinii biegłych.

Przyczyna śmierci a obrażenia - kiedy dokumentacja nie pasuje do wersji zdarzenia?

Przyczyna śmierci została ustalona. W aktach znajduje się opinia biegłego. Wiadomo, że człowiek zmarł wskutek urazu, wykrwawienia, utonięcia, zatrucia albo innego mechanizmu.

A jednak coś nadal nie pasuje.

Nie tyle sama przyczyna zgonu. Nie pasuje sposób, w jaki według oficjalnej wersji miało do niej dojść.

Człowiek rzeczywiście mógł umrzeć wskutek rozległych obrażeń wewnętrznych. Ale czy obrażenia powstały podczas upadku Mógł umrzeć wskutek urazu głowy. Ale czy uraz odpowiada miejscu, w którym znaleziono ciało Mógł umrzeć wskutek utonięcia. Ale czy znalazł się w wodzie przypadkowo

Właśnie dlatego w sprawach dotyczących niewyjaśnionych zgonów nie wystarczy odpowiedzieć: „Na co zmarł?”. Trzeba jeszcze odpowiedzieć: co spowodowało obrażenia i czy ich mechanizm rzeczywiście odpowiada wersji zdarzenia

Przyczyna śmierci nie jest pełną rekonstrukcją zdarzenia

Przyczyna śmierci opisuje proces, który doprowadził organizm do zgonu. Może to być masywny krwotok, uszkodzenie określonego narządu, uraz czaszkowo-mózgowy, uduszenie, utonięcie czy zatrucie.

Jednak ustalenie przyczyny śmierci nie zawsze odpowiada jeszcze na pytanie o okoliczności jej powstania.

Kodeks postępowania karnego przewiduje przeprowadzenie oględzin i otwarcia zwłok, gdy zachodzi podejrzenie przestępnego spowodowania śmierci. Wnioski medyczne powinny następnie funkcjonować jako część całego materiału dowodowego, a nie jako historia oderwana od miejsca i przebiegu zdarzenia.

Dlatego w Drugim Śledztwie interesuje nas nie tylko przyczyna. Interesuje nas łańcuch zdarzeń prowadzący do tej przyczyny.

Obrażenie musi mieć swoją historię

Każde istotne obrażenie powstało w określonym mechanizmie: uderzenia, upadku, kontaktu z tępym lub ostrym przedmiotem, ucisku, zderzenia, działania wysokiej temperatury albo w zupełnie innych okolicznościach.

Z punktu widzenia analizy śledczej samo opisanie obrażenia nie kończy więc problemu. Trzeba jeszcze zapytać, co mogło je spowodować i czy taki mechanizm jest możliwy w wersji wydarzeń przyjętej w śledztwie.

Jeżeli odpowiedź brzmi „tak”, wersja zostaje wzmocniona. Jeżeli brzmi „nie”, mamy poważny problem. Najtrudniejsze są sytuacje, w których odpowiedź brzmi: „mogło, ale nie musi”. To właśnie wtedy trzeba zestawić medycynę z resztą materiału.

„Mogło powstać” nie oznacza „powstało”

To subtelna różnica językowa, która w aktach może mieć ogromne znaczenie.

Biegły może napisać: „obrażenie mogło powstać w wyniku upadku”. Oznacza to, że taki mechanizm jest medycznie możliwy. Nie oznacza automatycznie, że ekspert ustalił: „obrażenie powstało w wyniku upadku”.

Do potwierdzenia konkretnego scenariusza potrzebne mogą być również informacje dotyczące miejsca, wysokości, podłoża, pozycji ciała, zeznań świadków oraz innych obrażeń.

Właśnie dlatego podczas audytu bardzo dokładnie analizujemy słownictwo opinii. Czasami późniejszy dokument procesowy przedstawia ustalenie bardziej stanowczo niż sam biegły. Z „mogło powstać” robi się „powstało”. Z „najbardziej prawdopodobne” robi się „ustalono”. I po kilku latach właśnie ta uproszczona wersja zaczyna funkcjonować jako fakt.

Prawdziwa sprawa, w której obrażenia zmieniły wszystko

Bardzo mocnym przykładem jest sprawa 39-letniej kobiety, której zwłoki znaleziono w 2004 roku u podnóża Góry św. Benedykta w Krakowie.

Początkowo przyjęto, że kobieta zginęła w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Sprawa została umorzona.

Po latach krakowskie Archiwum X wróciło do materiału. Biegły z Zakładu Medycyny Sądowej ponownie przeanalizował dokumentację dotyczącą obrażeń oraz zachowane kości. Pojawiły się wątpliwości dotyczące mechanizmu ich powstania. Następnie przeprowadzono eksperyment procesowy, a po ekshumacji wykonano kolejne badania. Według informacji Policji ustalono, że stwierdzone obrażenia nie powstały wskutek upadku z wysokości, lecz były związane z uderzeniem tępym narzędziem, a ciało zostało później zrzucone z urwiska.

To jeden z najlepszych przykładów pokazujących różnicę pomiędzy miejscem znalezienia ciała a mechanizmem powstania obrażeń.

Gdyby poprzestać na samym obrazie miejsca - ciało pod urwiskiem - historia wyglądałaby logicznie. Dopiero medycyna pokazała, że ta logika nie wytrzymuje konfrontacji z obrażeniami.

Miejsce zdarzenia i ciało muszą opowiadać tę samą historię

Jeżeli wersja zakłada upadek, obrażenia powinny dać się pogodzić z parametrami tego upadku. Jeżeli mówimy o potrąceniu, obrażenia powinny być analizowane razem z uszkodzeniami pojazdu, jego konstrukcją i przebiegiem zderzenia. Jeżeli przyjęto uderzenie konkretnym przedmiotem, trzeba sprawdzić, czy charakter urazu odpowiada właściwościom tego przedmiotu.

Jeżeli ciało znaleziono w określonym miejscu, trzeba również ocenić, czy wszystkie obrażenia mogły powstać właśnie tam.

Czasami wszystko do siebie pasuje. Czasami jedno obrażenie nie pasuje. I właśnie to jedno może być ważniejsze niż dziesięć pozostałych.

Nie każde dodatkowe obrażenie oznacza udział osoby trzeciej

Na ciele mogą znajdować się zmiany, które nie mają żadnego związku z samym zdarzeniem prowadzącym do śmierci: starsze urazy, zmiany chorobowe, obrażenia powstałe podczas resuscytacji, urazy związane z transportem czy zmiany pośmiertne.

Dlatego nie można traktować każdego siniaka jako dowodu przemocy.

Medycyna sądowa pozwala oceniać charakter obrażeń, a badania histopatologiczne mogą w pewnych przypadkach pomagać w ustaleniu, czy określona zmiana miała charakter zażyciowy.

Właściwe pytanie nie brzmi więc: „Dlaczego na ciele był siniak?”, tylko: „Czy to obrażenie ma znaczenie dla mechanizmu śmierci i czy zostało odpowiednio wyjaśnione?”

Obrażenia po resuscytacji mogą komplikować obraz

W sprawach dotyczących nagłych zgonów ciało mogło być wcześniej intensywnie reanimowane. Uciskanie klatki piersiowej, intubacja, defibrylacja, transport i inne czynności ratunkowe mogą pozostawiać zmiany wymagające późniejszego odróżnienia od obrażeń związanych z wcześniejszym zdarzeniem.

Dlatego ekspert powinien znać przebieg udzielanej pomocy. Jeżeli tego materiału nie ma przed sobą, interpretacja części obrażeń może być trudniejsza.

To kolejny przykład pokazujący, dlaczego sekcja nie powinna być czytana bez dokumentacji ratownictwa i szpitala.

Bardzo ważny jest czas powstania obrażeń

Jeżeli na ciele znajdują się różne obrażenia, pojawia się pytanie, czy wszystkie powstały podczas jednego wydarzenia.

Może się okazać, że część urazów jest starsza. Może też wystąpić kilka mechanizmów w krótkim czasie. To ma ogromne znaczenie dla rekonstrukcji.

Jeżeli oficjalna wersja opiera się na jednym zdarzeniu, ale analiza wskazuje, że istotne obrażenia mogły powstawać w różnym czasie, konieczne jest zbudowanie bardziej złożonej chronologii.

Właśnie tutaj dokumentacja medyczna sprzed śmierci może okazać się niezwykle cenna.

Obrażenia zewnętrzne to tylko część obrazu

Jednym z błędów osób analizujących sprawę bez wiedzy medycznej jest skupianie się na tym, co widać na zdjęciach zewnętrznych.

Tymczasem kluczowa przyczyna śmierci może wiązać się z obrażeniami wewnętrznymi, które nie dają spektakularnych zmian na skórze. I odwrotnie - widoczne powierzchowne obrażenie może wyglądać dramatycznie, ale nie mieć znaczenia dla samego zgonu.

Dlatego nie można oceniać powagi obrażenia na podstawie fotografii albo jego wyglądu. Potrzebne jest zestawienie obrazu z badaniem wewnętrznym i opinią eksperta.

Co jeśli zewnętrzne oględziny sugerowały śmierć naturalną

Takie przypadki również się zdarzają.

Policja opisywała sprawę 46-letniego mężczyzny, przy którego zewnętrznych oględzinach nie ujawniono obrażeń pozwalających podejrzewać działanie innych osób. Początkowo wszystko wskazywało na śmierć naturalną i postępowanie umorzono. Po latach krakowskie Archiwum X wróciło do sprawy, analizując okoliczności, miejsce znalezienia zwłok i relacje rodzinne; pojawiły się wątpliwości, które doprowadziły do wznowienia postępowania.

To pokazuje, że brak widocznego śladu nie jest tym samym co pełne wyjaśnienie mechanizmu zgonu.

Fotografie z sekcji trzeba zestawiać z opisem

Jeżeli po latach chcemy ponownie ocenić dokumentację, fotografie mogą mieć ogromną wartość. Nie po to, żeby amatorsko interpretować obrażenia, ale po to, żeby specjalista mógł sprawdzić, czy opis odpowiada obrazowi oraz czy istnieją elementy wymagające dodatkowej oceny.

Szczególnie ważne jest zachowanie możliwie dobrej jakości materiału. Wydruk w aktach może przedstawiać mniej szczegółów niż źródłowa fotografia cyfrowa.

Ważne jest również to, czego w dokumentacji nie ma

Wyobraźmy sobie, że końcowa wersja zdarzenia opiera się na określonym mechanizmie. Naturalnie powstaje pytanie, jakich obrażeń oczekiwalibyśmy przy takim przebiegu i czy rzeczywiście je stwierdzono.

Nie oznacza to, że brak jednego „typowego” obrażenia automatycznie wyklucza scenariusz. Organizm, dynamika zdarzenia i warunki mogą być bardzo różne.

Ale może to być pytanie, które warto postawić biegłemu. Czasami bowiem istotne jest nie tylko „co znaleziono?”, ale również „czy materiał zawiera to, czego powinniśmy się spodziewać przy przyjętej wersji?”

Jedno źle postawione pytanie może zawęzić całą opinię

Jeżeli biegły otrzymuje pytanie: „czy obrażenia mogły powstać wskutek upadku?”, może potwierdzić możliwość takiego mechanizmu.

Jeżeli jednak śledztwo nigdy nie zapyta: „czy istnieje inny mechanizm, który lepiej tłumaczy całokształt obrażeń?”, pole analizy od początku może zostać zawężone.

Dlatego w ponownej analizie zawsze sprawdzamy postanowienie o powołaniu biegłego, a nie tylko samą opinię.

Co jeśli biegły i oficjalna wersja nie mówią dokładnie tego samego

Biegły operuje językiem prawdopodobieństwa. „Możliwe”. „Nie można wykluczyć”. „Najbardziej prawdopodobne”.

Później materiał zostaje syntetyzowany przez prokuratora, sąd albo innego autora dokumentu i zdanie może zostać uproszczone.

Dlatego przy wątpliwości trzeba zawsze wrócić do źródła. Nie do streszczenia opinii. Nie do cytatu w postanowieniu. Do pełnego dokumentu sporządzonego przez eksperta.

Histopatologia może pomóc odpowiedzieć na pytanie o obrażenie

Współczesna diagnostyka pośmiertna nie kończy się na badaniu makroskopowym. UJ CM podkreśla, że sądowo-lekarska histopatologia stanowi integralny element kompleksowej diagnostyki pośmiertnej, szczególnie przy zgonach nagłych, a w zgonach gwałtownych może również dostarczać informacji uzupełniających dotyczących obrażeń.

Dlatego przy starej sprawie warto sprawdzić nie tylko sam protokół sekcji. Znaczenie mogą mieć także preparaty, bloczki parafinowe i wyniki badań dodatkowych - o ile zostały wykonane i nadal istnieją.

Obrażenia trzeba zestawić z zeznaniami

Załóżmy, że świadek opisuje przebieg zdarzenia. Według jego relacji człowiek przewrócił się tylko raz. Dokumentacja wskazuje jednak obrażenia, których mechanizm wymaga dodatkowego wyjaśnienia.

To nie oznacza automatycznie, że świadek kłamie. Może nie widział całego zdarzenia. Może czegoś nie zapamiętał. Może błędnie interpretować to, co widział.

Ale pojawia się obiektywna potrzeba skonfrontowania dwóch źródeł: relacji człowieka i obrazu medycznego.

Obrażenia trzeba również położyć na osi czasu

Jeżeli świadek twierdzi, że o 20:00 człowiek był w pełni sprawny, a ekspert ocenia, że przy określonych obrażeniach normalne funkcjonowanie byłoby mało prawdopodobne, powstaje bardzo ważne pytanie o czas ich powstania.

Nie rozstrzyga go detektyw. Ale to właśnie detektyw może zauważyć, że dwa fragmenty materiału wymagają konfrontacji przez specjalistę.

Kiedy dokumentacja naprawdę „nie pasuje” do wersji zdarzenia

Nie wtedy, gdy coś wygląda dziwnie.

Tylko wtedy, gdy możemy wskazać konkretną sprzeczność między przyjętym mechanizmem a materiałem medycznym, miejscem, czasem lub innym obiektywnym dowodem.

To może być obrażenie niewyjaśnione w opinii, mechanizm niedający się pogodzić z miejscem, nowy materiał zmieniający założenia pierwszego eksperta albo rozbieżność pomiędzy opisem sekcyjnym a końcowym wnioskiem.

Jak analizujemy takie sprawy

Najpierw nie szukamy alternatywnej wersji. Odtwarzamy wersję istniejącą. Dokładnie. Co według akt miało się wydarzyć W jakiej kolejności Które obrażenia miały powstać w którym momencie

Następnie zestawiamy tę wersję z pełną dokumentacją medyczno-sądową, fotografiami, materiałem z miejsca, zeznaniami i chronologią.

Dopiero wtedy można zobaczyć miejsce, w którym historia przestaje się zgadzać.

Jeżeli problem jest medyczny, wymaga oceny właściwego specjalisty. Jeżeli dotyczy mechaniki, może być potrzebny ekspert innej dziedziny. Jeżeli dotyczy czasu, trzeba wrócić do chronologii i świadków.

To właśnie oznacza: zespół dobieramy do problemu, a nie problem do zespołu.

Nie szukamy najbardziej podejrzanego obrażenia

Szukamy tego, które ma znaczenie dla całej historii.

Czasami okaże się, że wszystkie obrażenia dają się bardzo dobrze wytłumaczyć przyjętym scenariuszem. I wtedy ponowna analiza wzmacnia wcześniejsze ustalenia.

Ale jeżeli istnieje jedno obrażenie, którego nie da się logicznie umieścić w oficjalnej rekonstrukcji, nie warto go ignorować tylko dlatego, że cała reszta wydaje się pasować.

Nie chodzi więc wyłącznie o to, czy przyczyna śmierci jest prawidłowa. Chodzi o to, czy obrażenia rzeczywiście mówią tę samą historię co wersja zdarzenia.

Jeżeli nie - właśnie tam zaczyna się dalsza analiza.

Powiązane materiały

Jeżeli ten temat dotyczy Twojej sytuacji, zobacz również:

KONIEC MATERIAŁU
Potrzebujesz przełożyć ten temat na konkretną sprawę?

Artykuł porządkuje zagadnienie. Zakres działań zawsze powinien wynikać z celu, dostępnych informacji i realnej sytuacji klienta.

Autor i odpowiedzialność za treść

Praktyka detektywistyczna zamiast anonimowego poradnika.

Materiały w Bazie Wiedzy DKDetektyw powstają na podstawie doświadczenia zawodowego, analizy źródeł i praktyki prowadzenia spraw. Przy zagadnieniach prawnych, proceduralnych i technicznych treść powinna być czytana w kontekście konkretnego stanu faktycznego.

DOŚWIADCZENIEod 2012 roku LICENCJA DETEKTYWA000 1961 WPIS DZIAŁALNOŚCIRD-113/2018 AUTOR4 książek